21.4.17

18. Wolność

18. Wolność



Wolność czyli brak zniewolenia,brak ograniczeń. Sytuacja czy stan,kiedy to człowiek ma możliwość dokonania wyboru spośród wszystkich możliwych opcji. Może po prostu w pełni (z)robić to co chce. Nic więc dziwnego,że wolność jest naturalną potrzebą większości z nas. Stąd więc wolność stała się częstym tematem piosenek,wierszy czy obrazów. O wolność wielokrotnie ludzie walczyli,za wolność tracili życia. To właśnie pokazuje jak silną jest ona potrzebą (więcej o potrzebach w życiu człowieka TUTAJ ) ; jak silnie jej pragniemy. Mało kto chciałby na własne życzenie być ograniczany,zwłaszcza w ważnych dla niego sprawach. Warto jednak podkreślić,że pragnienie wolności to wbrew pozorom nie pragnienie każdego człowieka. Mocno uogólnione jest stwierdzenie - każdy chce być wolny.

W praktyce jednak to tak nie działa. Bo znaczenie i wartość wolności zależy między innymi od kultury i środowiska w jakim żyjemy. Inne znaczenie będzie miała wolność dla mieszkańca kraju europejskiego a inne dla mieszkańca państwa objętego od dziesiątek lat dyktaturą. Jeżeli człowiek nie pozna smaku wolności (choćby tej podstawowej) to i nie pragnienie jej. Wolność niesie za sobą również odpowiedzialność za swój wybór. Mogę zrobić co chcę ale jeśli to będzie niedobry wybór to odpowiem za to. Jeśli dany człowiek boi się odpowiedzialności to tym samym nie będzie chciał wolności. To kolejny przykład tego,że można nie pragnąć wolności, w tym przypadku dostając w zamian pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa. Jednak porzucając wolność automatycznie traci się możliwość rozwoju. Bo wolność jest niezbędnym czynnikiem rozwoju człowieka.

Pełna,wręcz skrajna, wolność nie jest jednak możliwa. Spotykamy w naszym życiu mniejsze lub większe ograniczenia. Większość z nich ma za zadanie regulować i kontrolować nasze zachowania tworząc w ten sposób ład,spokój i porządek. Inne natomiast nie są niczym uzasadnione. Ograniczyć może nas zarówno ktoś lub coś ale także i my sami możemy się ograniczać. Ograniczenia dzielimy na dwa rodzaje :

OGRANICZENIA WOLNOŚCI ZEWNĘTRZNE
 

Pierwszym czy jednym z pierwszych przykładów takiego ograniczenia tworzą rodzice. Małe dziecko jest bardzo ruchliwe,ciekawe świata,wszędzie go pełno. Rodzice dbając o jego bezpieczeństwo starają się pilnować,kontrolować,żeby w razie potrzeby ograniczyć tą jego wolność po przez złapanie,przytrzymanie itp. Z perspektywy dorosłego jest to oczywiście działanie uzasadnione. Jednak to dziecko odczuwa w nim ograniczenie swojej wolności i buntuje się,płacze,próbuje uciekać. W późniejszym wieku w procesie wychowania takimi ograniczeniami są zasady ustalane w domu przez rodziców - coś na co jest albo jest przyzwolenie albo go nie ma. I to jest przygotowanie do ograniczeń już bardziej poważnych,które dotykają każdego z nas - przestrzegania prawa. Bo wszystkie kodeksy,regulaminy są przecież ograniczeniem naszej wolności. Podane wyżej przykłady pokazują akurat ograniczenia,które są uzasadnione,które wprowadzają ład i porządek. Jednak nadużycie ich będzie już nieuzasadnionym ograniczeniem i wówczas człowiek mocniej odczuje odebranie wolności. Każda zależność niesie za sobą ograniczenie czy odebranie wolności. Niektóre zależności jednak są potrzebne,naturalne inne natomiast nie są niezbędne i ich występowanie nie ma żadnego uzasadnienia.

OGRANICZENIA WOLNOŚCI WEWNĘTRZNE

Nie tylko drugi człowiek czy zasady panujący w danym środowisku mogą nas ograniczać. Człowiek może również sam siebie ograniczać. Przede wszystkim dzieje się tak pod wpływem uczuć,emocji czy oceny. Ludzie z osobowością zależną ze względu na poczucie niskiej wartości, brak pewności sami siebie ograniczają,gdyż odczuwają strach przed oceną innych. Wolą dopasować się do reszty,bo wiedzą,że to nie niesie za sobą ryzyka,jakie powstaje w momencie wyłamania się,wypowiedzenia swoje zdania,różniącego się od tego ustalonego przez większość. Każdy z resztą lęk jest najlepszym przykładem ograniczenia jakie powstaje wewnątrz nas i uniemożliwia poczucie pełnej wolności. Wcześniej wspomniałem,że ludzie którzy boją się odpowiedzialności nie pragną wolności. I może wydawać się,że odrzucenie wolności jest paradoksalnie ich wolnym wyborem. Jeśli jednak spojrzymy na ten wybór przez pryzmat ograniczeń wewnętrznych widzimy,że to one są przyczyną podjęcia takiej decyzji i nie jest to wolny wybór.

Czy czujesz się wolnym człowiekiem?
 

Co Cię w życiu ogranicza?

3.4.17

17. Efekt placebo

17. Efekt placebo


Boli mnie głowa. Staram się więc zrobić coś,co pomoże mi ten ból pokonać. Sięgam po sposób najbardziej pewny i sprawdzony - biorę tabletkę przeciwbólową. Biorą sobie tą tabletkę i za całkiem niedługi czas czuję poprawę. No mieli rację w tej reklamie mówiąc,że ich lek pomaga już po 10minutach. Tylko okazuje się,że substancja aktywna zawarta w leku wchłania się i zaczyna działać po upływie co najmniej 30 minut.  No ale przecież mi naprawdę pomogła szybciej... Niemożliwe?

Możliwe! Jednak w tej wcześniejszej poprawie to nie substancja aktywna zawarta w leku pomogła mi tylko efekt placebo. Pojęcie dość znane. Często niezupełnie dobrze zdefiniowane lub w niepełnej formie. Bo mimo,że efekt placebo jest znany od wieków (można powiedzieć,że kiedy powstała medycyna to i powstał efekt placebo razem z nią) to do tej pory tak naprawdę nie ma jednej,konkretnej definicji. Takiej,którą większość badaczy uzna za prawidłową. Ten problem ze zdefiniowaniem pokazuje nam jak skomplikowane jest to zagadnienie i wciąż nie do końca zrozumiałe. Bo gdzie tu sens? Gdzie logika? Bierzesz coś,co przypomina tabletkę,jest ona pusta, nie ma w sobie żadnej substancji leczniczej,która może pomóc a jednak daje to efekty. Ba, wielokrotnie efekty przyjęcia jej są podobne do efektów przyjmowania prawdziwego leku, z konkretnym składnikiem.

Mówi się,że wiara czyni cuda. I nie są to tylko puste słowa. Efekt placebo jest tego najlepszym przykładem. Jeżeli mocno wierzymy,że coś nam pomoże to wielokrotnie wystarczy sama wiara,pozytywne nastawienie,opinia osoby,która jest dla nas autorytetem. Przykładowo wyobraźmy sobie dwie tabletki. Obie mają ten sam skład,tą samą ilość substancji aktywnej. Jedna jest czerwona,gorzka i droższa. Druga niebieska, lekko słodka i tańsza. Jak myślisz,która zadziała lepiej na większość z nas? Ta pierwsza. Według badań ludzie uważają,że skuteczny lek to właśnie ten gorzki. Kolor czerwony kojarzy się mocniejszy niż niebieski,a skoro coś jest drogie to znaczy,że lepsze. Skoro obie tabletki miały identyczny skład to przewagę jednej nad drugą pod względem skuteczności dało nastawienie i wyobrażenia. Zastrzyk natomiast wydaje się być jeszcze lepszą formą podania leku niż tabletka. Lek podany w formie zastrzyku będzie więc dla większości osób wydawał się skuteczniejszy niż formie tabletki. Nawet jeśli dawka byłaby taka sama. A jeśli dołożymy do tych dwóch form jeszcze jedną - syrop,również w takiej samej dawce ja te poprzednie,to będzie on uważany jako najsłabszy,słabszy niż tabletka. Te przykłady skuteczności leku na podstawie formy podania go to również są wyniki badań nad działaniem placebo. W sumie wygląda to całkiem wiarygodnie.

Efekt placebo może wystąpić w przypadku podania "pustego leku",czyli takiego bez substancji aktywnej. Ale może też wystąpić w przypadku leku,który posiada taką substancję,ale nie ma ona wpływu na konkretną dolegliwość,którą chcemy wyleczyć. Tu dobrym przykładem jest leczenie grypy antybiotykiem. Grypa jest chorobą wirusową natomiast antybiotyk przeznaczony jest do zwalczania dolegliwości bakteryjnych. Nie może on więc sam w sobie pomóc na nią (swoją drogą bardziej zaszkodzi niż pomoże). Ale wiara w moc antybiotyków działa na tyle,że po zastosowaniu go (65%) chory czuje szybciej poprawę niż podczas leczenia bez niego(35%). Warto dodać,że występowanie efektu placebo nie dotyczy tylko podawania jakiś leków. To także procedury - uznaje się,że już sama wizyta u lekarza,zbadanie przez niego,wypisanie leków ma wpływ na poprawę stanu zdrowia. Najskrajniejszym przykładem działania efektu placebo są pozorowane operacje - czyli przewiezienie pacjenta na blok operacyjny,podanie normalnej narkozy,rozcięcie i... nic więcej nierobienie. No poza zszyciem. Tak,tak - to też może dać  efekty i  było przeprowadzane w formie eksperymentu.

Wiara w działanie danego leku (czy zabiegu) często jest bardziej skuteczna niż lek sam w sobie (w sensie konkretnej substancji aktywnej) lub wystarczy nawet sama wiara w przypadku,gdy lek nie zawiera substancji aktywnej. Ale nie każdy jest przecież optymistą i nie każdy musi się pozytywnie nastawić względem danego leku. Zamiast zapewnienia lekarza  - " to najlepszy lek,każdemu komu przepisałem pomógł,na pewno i teraz pomoże" można otrzymać informację - "nie wiem czy ten lek pomoże,mogą wystąpić takie i takie skutki uboczne". Wtedy też tabletka może nie mieć w sobie żadnej substancji aktywnej,a nawet jeśli ma to nie musi ona prowadzić do takich objawów,ale to negatywne nastawienie sprawi,że poczujemy je. I pojawia się tu efekt takiego "złego placebo", który dokładnie nazywa się efekt nocebo. Przykładowo kupujemy lek w aptece,jesteśmy sceptycznie (lub negatywnie) nastawieni z jakiegoś powodu. Bierzemy pierwszą dawkę i zaraz po tym czytamy sobie ulotkę w miejscu działań niepożądanych. Albo wchodzimy  na forum i czytamy opinie innych na temat różnych działań niepożądanych. Wymioty? oooo,właśnie jakoś tak mi się zbiera na wymioty. Ból brzucha? No właśnie jakoś tak zauważyłam,że coś mnie zaczął boleć brzuch jak wzięłam ten nowy lek. Tak jak pozytywna sugestia może wywołać efekt placebo tak i negatywna może wywołać efekt odwrotny - efekt nocebo.

Co sądzisz o efekcie placebo/nocebo?

Dodatkowo zachęcam do polubienia profilu PsychoLogiki na facebooku -> TUTAJ

19.3.17

16. Zdrada

16. Zdrada


Gdyby zadać pytanie - co jest najtrudniejsze do wybaczenia? Jedno z pierwszych miejsc zajęłaby zdrada. Gdyby pytanie dotyczyło tylko kwestii miłości i związków z pewnością duża większość osób ustawiłaby ją wręcz na pierwsze miejsce. Często już teoretycznie wydaje się,że zdrada jest niewybaczalna. A jeszcze gorzej jest kiedy jej doświadczymy. W wielu przypadkach równa się ona z końcem związku,bez względu na to czy jest to kilkumiesięczny młodzieńczy związek czy wieloletnie małżeństwo. Dzieje się tak głównie dlatego,że osoba zdradzona czuje się nieważna,nieatrakcyjna,niepotrzebna i tym samym przede wszystkim niekochana. Bo gdyby tak nie było to przecież nie doszłoby do zdrady. Analizując problem zdrady bardziej na chłodno,odrzucając emocje można zauważyć,że nie jest to tak proste i oczywiste jak podpowiadają emocje.

Mówi się,że zdrada prowadzi do kryzysu w związku. Osobiście inaczej bym to nazwał - to kryzys prowadzi do zdrady. Nie jest ona przyczyną kryzysu ale skutkiem. Bo zdrada nie dzieje się bez przyczyny. Za kryzys winne są często obie osoby,nie tylko jedna. Pomijając już kto bardziej,kto mniej - bo to generalnie nie ma większego znaczenia. Jeżeli ludzie nie dbają o związek to staje się on słaby. Podatny na zachowania niepożądane. Podatność jednak nie oznacza przymusu,żeby coś takiego się stało. Dlatego o ile przyczyna zdrady może być winą obojga ludzi o tyle sam zdrada,wybranie tej opcji jest winą tylko osoby zdradzającej. Wydaje się to oczywiste,jednakże nierzadko poczucie winy przejawia się także paradoksalnie u osoby zdradzonej.

 Dlaczego ludzie zdradzają?  

Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć w wyniku badania,które przeprowadzili Yeniceri i Kokdemir z uniwersytetu w Ankarze. Wyróżnili oni sześć głównych czynników prowadzących do
zdrady.

  1. LEGALNOŚĆ - partner/ka czuje się zaniedbywany w związku,zwłaszcza jeśli dotyczy do zaniedbywania ważnych potrzeb, czuje się oszukiwany/a przez drugą osobę, nie angażuje się w związek,przestaje być on dla niego/niej ważny i przez to ma prawo do zdrady.
  2.  POŻĄDANIE - dana osoba spotkała kogoś,kto wydał jej się atrakcyjny,chwila słabości, pokierowanie się pożądaniem i... bum!
  3. NORMALIZACJA - w środowisku takiej osoby zdrada uważana jest za coś normalnego, modnego, niełamiącego zasad moralnych.
  4. SEKSUALNOŚĆ - brak satysfakcji z życia seksualnego w związku, ograniczenia,braki.
  5. POCHODZENIE SPOŁECZNE - np. zawarcie małżeństwa w młodym wieku, wychowanie się w rodzinie,w której panowały konserwatywne zasady.
  6. POSZUKIWANIE WRAŻEŃ - "recepta" na monotonię w związku, takie urozmaicenie, zdobycie nowych doświadczeń i wrażeń.
Zdradzają i mężczyźni i kobiety. Przez długi czas wydawało się,że to jednak mężczyźni dużo częściej zdradzają. Stereotyp taki pozostał do dziś i pewnie jeszcze na długo pozostanie. Jednak badania pokazują,że ilość mężczyzn i kobiet,którzy przyznali się do zdrady jest bardzo podobna. Jednak mechanizm zdrady różni się w zależności od płci osoby zdradzającej. Męska zdrada nie jest połączona zazwyczaj z zaangażowaniem emocjonalnym, liczy się tylko aspekt fizyczny w postaci seksu. Natomiast w kobiecej zdradzie to emocje są najważniejsze, nie liczy się dla nich krótka przygoda bez zobowiązań a długotrwały romans.  To przez zaangażowanie emocjonalne zdrada kobieca jest bardziej niebezpieczna dla związku ; to przez to może być niemożliwe odratowanie związku.

W wielu przypadkach jednak uratowanie związku po zdradzie jest możliwe. Każdy przypadek jest inny,wiele zależy od konkretnej sytuacji - czy zdrada zdarzyła się pierwszy raz, czy była to jednorazowa przygoda, czy może wieloletni romans (co wiąże się z długotrwałym oszukiwaniem), czy było to pod wpływem alkoholu. To są tylko okoliczności łagodzące (bo ciężko znaleźć przyczynę w pełni usprawiedliwiającą)ale jeśli dwoje ludzi postanowi ratować swój związek to są one niezwykle ważne. Z racji występowania wielu emocji związanych z samą zdradą i wcześniejszych nieprawidłowości w związku,której doprowadziły do kryzysu, ratowanie związku własnymi siłami może być bardzo trudne.

Dlatego warto udać się po pomoc do specjalisty - terapeuty. Osoby,która jest w stanie spojrzeć na problem bez emocji i dodatkowo dzięki fachowej wiedzy i doświadczeniu w rozwiązywaniu tego typu problemów może odpowiednio pokierować,pomóc rozwiązać zarówno problem zdrady - który dotyczy obu osób,ale także problem,który poprowadził do kryzysu i dotyczy tylko jednej osoby w związku.

5.3.17

15. Choroba z miłości

15. Choroba z miłości


Miłość oprócz swej pozytywnej strony,przedstawionej poprzednio (TUTAJ) miała i ma do dzisiaj również tą bardziej negatywną. Bo jeśli jest spełniona i odwzajemniona jest pięknie i magicznie. Problem pojawia się kiedy obiekt naszych uczuć nie może ich odwzajemnić. A nierzadko i tak się zdarza. Każdy kto doświadczył tego wie jak wiele nieprzyjemnych objawów nieodwzajemniona miłość niesie. Nie bez powodu miłość porównywana jest do uzależnienia. Człowiek nieszczęśliwie zakochany bardzo podobny jest do narkomana na głodzie. Miłość to chemia. Jeśli mamy swój miłosny narkotyk (w postaci spełnionej miłości) czujemy się super,mamy moc,możemy góry przenosić. Jeśli jednak poznamy moc miłości a nie zostanie ona odwzajemniona dopada nas głód i cierpimy.

Cierpienie to przez wiele wieków określane było mianem choroby. Wówczas uważało się,że jest to choroba fizyczna. Poważna choroba,gdyż uniemożliwiała choremu normalne funkcjonowanie. Możliwe przyczyny choroby z miłości (lub miłosnej melancholii) zmieniały się z biegiem czasu. Podejrzewano m.in,że to wydzielanie czarnej żółci jest wszystkiemu winne. Innym pomysłem było uznanie macicy jako winnej - w przypadku chorych kobiet. W czasach Hipokratesa bowiem uznawano,że choroba z miłości dotyka najczęściej samotnych kobiet. W tamtym czasie istniała teoria,że macica jest organem,który samoistnie potrafi się przemieszczać wewnątrz organizmu. Zgodnie więc z tą teorią macica samotnej kobiety przemieszczała się w kierunku głowy wywołując przy tym ataki histerii.

Ale,żeby jednoznacznie stwierdzić  chorobę potrzebna była diagnoza lekarska. Kiedy więc podejrzewano u kogoś tą chorobę wzywano lekarza,który przez pewien czas mieszkał w domu chorego i obserwował go. Dokładna obserwacja była podstawowym czynnikiem umożliwiającym postawienie ostatecznej diagnozy. Podczas obserwacji lekarz wykonywał badanie polegające na sprawdzaniu pulsu chorego podczas obecności obiektu westchnień.  Jeżeli tętno przyspieszało w tej sytuacji (lub nawet na samo wspomnienie o tej osobie) traktowano to jako ostateczne potwierdzenie diagnozy.

Jest diagnoza. Jest choroba. To musi być i leczenie. Na histerię (jak i na wiele innych objawów) wywołaną przemieszczeniem macicy stosowało się upuszczanie krwi. W silnych atakach choroby upuszczało się krew aż do niewydolności serca. Ewentualnie można było jeszcze przycinać zewnętrzne narządy płciowe lub przypalać uda kwasem. Mężczyznom natomiast można było przymocować metalowy pierścień do napletka. A jeśli miłosna choroba wywołana była nieodpowiednią wilgotnością mózgu to chory wąchał palące się odchody ukochanej.

I tak do XVIII wieku mniej więcej to wyglądało. Medycyna rozwijała się, lekarze i uczeni zaczęli dostrzegać,że miłość nie jest chorobą somatyczną. Usunięto chorobę miłosną z rejestru chorób i podręczników medycznych. Miłość sama w sobie nie jest chorobą,zwłaszcza tą fizyczną. Ale nie znaczy to,że do choroby prowadzić nie może. Choroby psychicznej. Bo od XX/XXI wieku zaczęto postrzegać możliwe negatywne skutki nieszczęśliwej miłości w sferze psychiki. Zaklasyfikowane w ICD-10 (międzynarodowa klasyfikacja chorób) jako jednostka chorobowa F63.9. Niespełniona miłość to stan apatii emocjonalnej. W wielu objawach podobny do depresji. Schemat działania podobny do uzależnienia. W skrajnych przypadkach nieszczęśliwie zakochany jest w stanie prześladować obiekt westchnień czy nawet zabić. Oczywiście to skrajne i rzadziej występujące przypadki,ale tak może działać na człowieka (nieodwzajemniona) miłość. W najgorszym przypadku również (podobnie jak przy depresji) nieszczęśliwie zakochany człowiek może popełnić samobójstwo. Poważna sprawa. Ale to kolejny przykład tego jak wielką moc ma miłość. Niekoniecznie pozytywną.

Leku na samą nieszczęśliwą miłość jeszcze nie wynaleziono. Ale są prowadzone rozważania etyczno-moralne na temat podawania takiego leku,gdyby udało się go odkryć.  Jednakże medycyna (zwłaszcza psychiatria) nie jest bezradna wobec skutków nieszczęśliwej miłości. Stosuje się np. leki z grupy SSRI - czyli te same co w przypadku np.depresji,środki obniżające popęd seksualny, leki obniżające ciśnienie czy obniżające cholesterol. Jeśli chodzi o farmakologiczne  środki na niespełnioną miłość to obecnie przeprowadzane są badania nad antagonistami hormonów i neuroprzekaźników,które odpowiedzialne są za tworzenie i podtrzymywania więzi. Głównie chodzi o antagonisty oksytocyny, wazopresyny i dopaminy. To one mogłyby być lekiem na "złamane serce".

Każdy człowiek chyba miał w swoim życiu taki epizod nieodwzajemnionej miłości, zwłaszcza w latach młodzieńczych. Problem oczywiście występuje również w życiu dorosłym. Ale bez względu na wiek częściej występuje w formie epizodu niż przez dłuższy okres czy nawet całe życie. Wg. badań z powodu nieodwzajemnionej miłości żyje (samotnie) 13,6% kobiet oraz 7,1% mężczyzn. Mężczyźni niby szybciej się zakochują,częściej spotykają się z ewentualnym odrzuceniem ale jeśli chodzi o większą stałość w uczuciach i wierność wyborowi to jak widać w badaniu kobiety przeważają prawie dwukrotnie. Taki dodatkowy wniosek bym jeszcze wyciągnął z tego.

Chorował ktoś z Was kiedyś z powodu miłości?
 

Znasz jakiś sposób na "złamane serce"?


21.2.17

14. "All you need is love".

14. "All you need is love".


Najwięcej osób pisało o miłości przed walentynkami ewentualnie w dniu tego święta. Ja również planowałem w tym okresie napisać parę słów na ten temat. Ale stwierdziłem,że poczekam. Kocha się przecież nie tylko raz w roku. Więc o miłości warto pisać i mówić nie tylko  w okresie walentynek.

"Wszyscy chcą kochać, choć nie przyznają się" śpiewa Maryla Rodowicz w jednej ze swoich piosenek. Dużo prawdy w tych słowach. Nie ma chyba osoby,która nie chciałaby kochać i/lub być kochana. To takie naturalne pragnienie,do którego niekiedy ludzie (z jakiegoś powodu) nie przyznają się czy wręcz próbują sami siebie oszukać,że nie chcą tego. Warto podkreślić,że miłość dzielimy na dwa rodzaje (wg. Hatfield i Rapson) :

Miłość przyjacielską - rodzaj miłości,który czujemy względem bliskich osób - przyjaciół czy członków rodziny. Charakteryzuje się ona zaangażowaniem i intymnością.

Miłość namiętną - która podobnie jak przyjacielska zawiera w sobie zaangażowanie i intymność ale także namiętność - przez co nabiera charakteru romantycznego i seksualnego.

Nie każdy więc może pragnie zakochać się,stworzyć związek i kochać namiętnie. Zamiast tego może czerpać siłę z miłości przyjacielskiej, innej ale wcale nie gorszej. Ale jednak to miłość namiętna,partnerska jest najbardziej poszukiwana, pożądana. Świadczy o tym chociażby ilość portali randkowych i ilość osób na nich zarejestrowana. Ogromna ilość poradników i artykułów o tym jak znaleźć tą swoją prawdziwą miłość. To jasno pokazuje jak wielkie znaczenie ma dla nas ten rodzaj miłości. I na tym rodzaju się dzisiaj skupimy.

Miłość (i jak wiele innych rzeczy,zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia i emocje) w psychologii jest przedstawiana i określana przy pomocy wielu teorii,modeli,koncepcji itd. Sporo tego jest i gdybym to wszystko tu przedstawił to pewnie bym Was mocno zanudził.  Dlatego spróbuję krótko przedstawić tylko to,co (moim zdaniem) jest najważniejsze i co ma najwięcej wspólnego z życiem każdego z nas.

TEORIA MIŁOŚCI STERNBERGA

Zakłada ona,że miłość zawiera trzy zasadnicze składniki - intymność,zaangażowanie i namiętność. Te składniki pojawiły się nam już wcześniej przy podziale miłości na przyjacielską i namiętną.
 

INTYMNOŚĆ :

Czyli najprościej - poczucie bliskości, wyrażane w pozytywnych uczuciach i działaniach, wzmagające przywiązanie partnerów. Jest jej niewiele w początkowej fazie miłości i z czasem trwania związku rośnie. Emocje składające się na intymność są w dużej mierze wynikiem komunikacji między partnerami. Składnikami intymności wg. Sternberga jest:

  • pragnienie dbania o dobro partnera
  • przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu
  • szacunek dla partnera
  • przekonanie, że można na niego liczyć w potrzebie
  • wzajemne zrozumienie
  • wymiana intymnych informacji

ZAANGAŻOWANIE :

Z miłości rodzi się związek. Na początku ma on słabe fundamenty,jest kruchy. Żeby stał się stabilny i trwały potrzebne są konkretne działania prowadzące do tego.  Działania te oraz świadoma decyzja,żeby chcemy być w danym związku to efekt zaangażowania. Zaangażowanie jest zazwyczaj najsilniejszym składnikiem podtrzymującym miłość.

NAMIĘTNOŚĆ :

Jest przeżywaniem silnych emocji (pozytywnych i negatywnych), zwłaszcza gdy intensywność namiętności jest wysoka. Są to emocje takie jak : radość,pożądanie,podniecenie,zazdrość czy tęsknota. Namiętność charakteryzuje się motywacją do bliskości fizycznej, kontaktów seksualnych. W początkowej fazie miłości jest ona silna, szybko rośnie ale też z biegiem czasu szybko spada. Jednakże spadek namiętności nie musi oznaczać końca miłości.

KONCEPCJA BARDISA :

  • potrzeby fizyczne
  •  potrzeby psychologiczne
  •   potrzeby społeczne

W jednym z pierwszych postów pisałem o potrzebach w życiu człowieka (TUTAJ). Wśród  nich znalazła się miłość. Miłość jest więc sama w sobie potrzebą. Ale zgodnie z koncepcją Bardisa również składa się ona z potrzeb. Jeśli wszystkie te potrzeby są zaspokajane wzajemnie przez partnerów to uznaje się,że miłość jest kompletna. Natomiast jeśli zaspokajane są na niskim poziomie lub nie wszystkie wówczas miłość jest niepełna.

A Ty co sądzisz o miłości?

Kochałeś/aś ? Kochasz? Chcesz kochać?

"All you need is love..." ;)



10.2.17

13. Paraskewidekatriafobia

13. Paraskewidekatriafobia

Dawno temu,kiedy byłem piękny i młody (obecnie już ta młodość się skończyła) wybrałem się do lekarza,ażeby dostać zaświadczenie potwierdzające,że jestem na tyle zdrowy,że mogę zostać kierowcą a wcześniej mogę rozpocząć kurs. Przed wizytą u tego lekarza trzeba było mnie zapisać w jakiejś tam książce. Tak to wyszło,że przypadł mi numer 1313. No zmartwiło mnie to trochę,bo kurcze... dwie trzynastki koło siebie,zły znak! Jedna mogłaby przecież przeszkodzić mi w zdobyciu uprawnień,a co dopiero aż dwie! Nie tylko ja tak chyba pomyślałem,bo asystentka lekarza również stwierdziła,że nie ma co kusić losu i zapisze mnie pod liczbą 1314. Zawsze to jedna trzynastka a nie dwie,uff. To chyba taka najskrajniejsza historia mego życia związana z liczbą 13. Liczbą,której właśnie jakoś tak nie lubię. Może nie wywołuje ona we mnie lęku,z domu w piątek 13tego też normalnie wychodzę,ale jednak staram się jej unikać,jeśli się da. A dzisiaj wypada trzynasty post,więc to doskonała okazja,żeby właśnie napisać o liczbie "13".

Wiara w to,że liczba trzynaście przynosi pecha może nie tylko być wynikiem wiary w przesądy. Może być również zaburzeniem w postaci fobii. W 1910 roku amerykański psychiatra I. Coriat wprowadził pojęcie - triskaidekafobia, czyli lęk przed liczbą trzynaście. Występuję ona wtedy,gdy lęk ten ma rzeczywisty wpływ na życie człowiek, wręcz je utrudnia. Tak więc oczywiście nie każdy,kto odczuwa delikatny dyskomfort przed trzynastką ma fobię. Triskaidekafobia jest na tyle powszechna,że w niektórych hotelach nie ma pokoi o numerach 13,113 itd. A cierpieli na nią takie osoby jak Napoleon Bonaparte czy Mark Twain.

Na początku XX wieku powstał również przesąd o pechowości daty związanej z ową liczbą. Chodzi oczywiście o piątek 13tego. Oprócz Polski data ta uważana jest za pechową również w takich krajach jak : Niemcy, Finlandia, Austria, Belgia, Czechy, Dania, Irlandia czy Filipiny.  Strach przed piątkiem 13tego również może być fobią i również ma swoją nazwę - paraskewidekatriafobia. Na szczęście data ta może w ciągu roku przypaść maksymalnie 3 razy.

Wierzysz,że liczba 13 przynosi pecha?
 

Wywołuje ona w Tobie lęk?
 

W piątek 13tego wychodzisz normalnie z domu czy jednak unikasz wyjść?

Jeśli podoba Ci się ten post (lub nawet więcej niż ten jeden) to nie krępuj się i zaobserwuj blog (tam wyżej po prawej stronie jest taki magiczny przycisk). 
Zajmie Ci to tylko chwilkę i nic za ta nie zapłacisz! :) 
 

30.1.17

12. Fantazje erotyczne.

12. Fantazje erotyczne.

Fantazje erotyczne można określić jako atrapę naszych pragnień i potrzeb seksualnych, którą dostajemy w prezencie od naszego umysłu. Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy danego pragnienia zrealizować w życiu to umysł daje nam możliwość zrealizować je w sferze fantazji. Prezent w postaci fantazji erotycznych można również wykorzystać jako "lepszą wersję" życia seksualnego. Lepszą w sensie idealną,dokładnie taką,jaką dosłownie chcemy a realizacja której w życiu niekoniecznie tak wychodzi. Albo można je potraktować wręcz jako inspirację,urozmaicenie życia seksualnego. Fantazje erotyczne są jak zwykłe marzenia - mogą być bodźcem do działania,celem,który realizujemy albo pozostają jedynie w naszej głowie i sprawiają samą obecnością przyjemność. Dzięki tylu możliwościom są przydatne zarówno dla osób samotnych jak i dla tych będących w związku. Każdy może je wykorzystać w odpowiedni dla siebie i swojej sytuacji sposób.

Większość badań wskazuje,że w takiej samej lub bardzo podobnej ilości fantazjują zarówno kobiety jak i mężczyźni. Duża różnica między nimi jest w samej treści. Większość mężczyzn skupia się głównie na samym seksie jako czynności. Natomiast fantazje kobiet (ok.92%) skupiają się przede wszystkim nad klimatem tego seksu - romantyczne emocje,nastrojowe sceny itp. Osoby biorące udział w fantazjach erotycznych kobiet to najczęściej osoby im znane osobiście, z którymi łączy ich bliskość emocjonalna (np. były partner). U mężczyzn poczucie bliskości dużo rzadziej jest tak istotne,stąd rolę w ich fantazjach odgrywają kobiety znane np. z telewizji,modelki czy gwiazdy filmów porno. Największą różnicą między fantazjami jednej a drugiej płci są te o treści homoseksualnej. Mimo,że tylko ok 20% kobiet posiada takie fantazje to jest to i tak dużo więcej niż wśród mężczyzn. Oczywiście mam na myśli występowanie fantazji homoseksualnych wśród osób heteroseksualnych.

Jeśli chodzi o konkretne fantazje erotyczne to wg. badań najczęstszą fantazją mężczyzn jest seks grupowy czy przynajmniej trójkąt (2k+1m), swing. Kobiety natomiast w sferze fantazji preferują nietypowe miejsce seksu,często publiczne. Fantazją,która pojawia się i u mężczyzn i u kobiet to gwałt. Różne jest jednak jego postrzeganie. Mężczyźni częściej chcieliby dominować a rzadziej być zdominowani. Natomiast kobiety wręcz odwrotnie,większość z nich chciałaby zostać zdominowana przez silnego mężczyznę w jakimś pożądanym przez nie miejscu.

Oprócz wcześniej wspomnianego podobieństwa fantazji erotycznych do marzeń można je również porównać do snów. Niekiedy w naszych snach dzieją się rzeczy przedziwne, które ciężko wyobrazić nam sobie,żeby występowały w codziennym życiu czy nawet zrozumieć jakie znaczenie może mieć dany sen. Fantazji erotycznych również w wielu przypadkach nie można brać dosłownie, jako rzeczywistą potrzebę realizacji ich. Przykładem tego jest właśnie gwałt. W rzeczywistości jest to jedno z najgorszych przeżyć, żadna kobieta nie chciałaby go doświadczyć , zwłaszcza na własne życzenie. Fantazje erotyczne mają być z założenia czymś przyjemnym,ciężko więc fantazjować o czymś tak traumatycznym. Ale gwałt w fantazjach nie jest dosłownie tym przykrym doświadczeniem, jest jedynie zbiorem pewnych zachowań,cech,schematów, które człowiek utożsamia z nim. Przede wszystkim gwałt w fantazjach erotycznych jest czymś kontrolowanym,również dokonujący go i miejsce zdarzenia są wybrane przez osobę fantazjującą według jej preferencji i upodobań.  Pewien seksuolog opowiadał niegdyś historię będącą jeszcze skrajniejszym przykładem,że pozornie szokująca fantazja nie oznacza chęci dokładnej realizacji jej. Kobieta fantazjowała o stosunkach seksualnych z bykiem. Brzmi dziwnie,prawda? Ale za fantazją tą kryło się w rzeczywistości pragnienie pewnych cech,które utożsamiała z baśniowym bykiem  np. siły,pewności siebie,zdecydowania. Dlatego właśnie warto pamiętać,że fantazje erotyczne nie muszą być rzeczywistą potrzebą,przynajmniej nie dosłownie.

Wiele z naszych fantazji jest możliwe do zrealizowania,można je np. wykorzystać w życiu seksualnym i dzięki nim rozwinąć je,urozmaicić. Dlatego właśnie warto rozmawiać o swoich fantazjach z partnerem/partnerką i za wspólną zgodą realizować je. Wspólnie ustalać również ich granice i sposób realizacji. Granica zaczyna się tam,gdzie brakuje zgody drugiej osoby. Pozostałe zachowania,choćby brzmiały najdziwniej na świecie można uznać za dopuszczalne. Warto też pamiętać o granicach moralnych i prawnych,aby również swoimi zachowaniami nie łamać ich. Silna potrzeba realizacji fantazji,łamiących zasady moralne i prawne jest sygnałem problemu. Wówczas najlepszym wyjściem jest wizyta u specjalisty. Jednakże takie sytuacje występują dość rzadko i większość naszych fantazji jest w pełni normalna i dopuszczalna.

A Ty... jakie masz fantazje?