11.12.16

5. Jak pokonać chandrę / depresję?






Okres jesienno-zimowy to czas,kiedy szczególnie łatwo wpaść w sidła złego nastroju,smutku czy zrezygnowania. Przyczyn może być kilka,te najbardziej prawdopodobne to depresja,depresja sezonowa lub po prostu chandra. O tym pisałem ostatnio, jeśli nie czytałeś/aś a chcesz przeczytać lub chcesz przypomnieć sobie ten wpis to zapraszam TUTAJ

Każda z tych przyczyn nie należy do przyjemnych i naturalnie jeśli już nas dotknie to chcielibyśmy się jej pozbyć. Dlatego postaram się przedstawić dzisiaj kilka sposobów na każdą z nich. Niektóre będą dobrze znane i banalne inne może mniej. Na jednych to zadziała na innych może niekoniecznie. Ale spróbować warto,bo przecież lepiej coś robić niż czekać,zwłaszcza,jeśli nie lubisz czekać.

Chandra jest najczęściej występującą przyczyną smutku. Nie jest to stan poważny, ale potrafi trochę podokuczać i odebrać chwilowo komfort życia. Oczywiście można ją po prostu przeczekać czy przespać. Ale nie każdy lubi takie rozwiązania. Jeśli więc lubisz konkretnie działać możesz spróbować:


  • ZJEŚĆ CZEKOLADĘ - jeśli 4 kostki to za mało możesz zjeść całą ! Skoro masz sobie poprawić humor to oczywiste,że nie możesz się ograniczać. Ma ona w sobie związki działające na nasz ośrodkowy układ nerwowy oraz działanie antydepresyjne. Ale przede wszystkim to smak czekolady sprawia,że czujemy się lepiej. Dodatkowo można skorzystać z innej metody czekoladowej,dużo droższej - terapii czekoladowej - czyli masażu z użyciem czekolady. Oprócz nastroju działa również na skórę.



  • AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ - już samo zmęczenie sprawia,że inaczej patrzymy na świat i problemy,pomaga zachować pewien dystans. Podczas wysiłku wytwarzana jest serotonina - hormon,który reguluje nasz nastrój. Jednak warto pamiętać,żeby nie przesadzać z wysiłkiem,gdyż efekt może być odwrotny.



  • IŚĆ DO TEATRU,KINA,OPERY - oczywiście to opcja dla osób,które lubią tego typu miejsca. Jeśli nigdy Cię tam nie ciągnęło to i tym razem jak pójdziesz niekoniecznie Ci to pomoże. Ale jeśli akurat masz taką ochotę spróbować - czemu nie? Oglądanie filmu czy sztuki w dużym gronie może być lepsze niż samemu.



  • OBEJRZEĆ FILM W DOMU - alternatywa dla tych,którzy jednak wolą w samotności pooglądać. Najlepiej,żeby film był lekki i wesoły ; komedia byłaby idealna. A jeśli nie jest to Twój ulubiony gatunek to wybierz taki,który Cię interesuje. Warto jednak unikać filmów wymagających myślenia i smutnych. Oraz jeśli nie lubisz się bać to również tych strasznych.



  • POSŁUCHAĆ MUZYKI - niedawno czytałem wyniki badań naukowców z pewnego uniwersytetu (nie pamiętam jakiego niestety), na podstawie których stworzono listę piosenek pozytywnie działających na nasz humor. 1)Queen – Don’t Stop Me Now , 2)Abba – Dancing Queen , 3)Cyndi Lauper  - Girls Just Wanna Have Fun. Tak przedstawia się pierwsza trójka. Osobiście jestem skłonny w to uwierzyć,gdyż wszystkie trzy lubię. Próbowałem znaleźć ten artykuł,ale nie udało mi się. Znalazłem jednak inny artykuł na ten temat i pierwsze dwa miejsca wyglądają podobnie. Jakby chciał ktoś przeczytać (i od razu posłuchać tych piosenek)  to zapraszam TUTAJ



  • IŚĆ NA ZAKUPY - bardzo znana forma sprawienia sobie przyjemności,stosowana głównie przez kobiety. Ale nie tylko kobietom może pomóc. Mężczyzna również może sobie sprawić tym przyjemność,zmieniając tylko to co lubi kupować. Przecież niekoniecznie muszą to być ubrania.



  • WYPŁAKAĆ SIĘ -  nikt nie musi o tym przecież wiedzieć. Dzięki temu obniżysz poziom napięcia nerwowego,wyrzucisz z siebie negatywne emocje i poczujesz ulgę. Łatwiej potem pozytywnie spojrzeć na otaczający nas świat, problemy również mogą okazać się mniejsze.

Warto pamiętać o alternatywach tych metod - jeśli nie lubisz oglądać filmów możesz poczytać książkę,porysować (niekoniecznie ładnie i coś konkretnego) pokolorować (popularne stają się kolorowanki dla dorosłych). Podobnie z aktywnością fizyczną - jeśli nie masz ochoty na nic intensywnego warto wyjść przynajmniej na spacer. Warto również zjeść ulubioną potrawę czy zrobić sobie długą,ciepłą kąpiel. Zasada jest jedna - rób to co sprawia Ci przyjemność. Zwłaszcza to,na co niekoniecznie znajdujesz zazwyczaj czas.

Depresja jest już bardziej skomplikowana. Oczywiście można próbować stosowania metod wyżej wymienionych. Ale niewielka szansa,że pomogą one,zwłaszcza na dłuższą metę. Przede wszystkim warto zaznaczyć,że depresja jest zaburzeniem a nie jak w przypadku chandry naturalnym smutkiem. Jest to na tyle poważny stan,że wymaga pomocy specjalisty. Jeśli czujesz,że jest naprawdę poważnie nie lekceważ tego, nie unikaj psychologa czy psychiatry jak ognia, on ma Ci pomóc nie zaszkodzić i zrobi to jeśli dasz mu taką szansę. Wizyta u specjalisty to nie oznaka słabości czy bycia gorszym,to odpowiedzialne działanie. Depresja nie przechodzi sama, ona może się tylko pogłębić. Dwie główne opcje jakie prawdopodobnie zastosuje specjalista (razem lub osobno) to :

LECZENIE FARMAKOLOGICZNE - czyli po prostu tabletki,coś co uważane za największe zło. Jednak niekoniecznie w praktyce jest tak strasznie. Współczesne leczenie depresji nie polega na stosowaniu leków uspokajających czy w inny sposób zamulających. To przede wszystkim leki regulujące nastrój. Przecież to leczenie ma dodać nam siły do życia a nie jeszcze bardziej ją odebrać. Warto jednak pamiętać,że mogą początkowo wystąpić działania niepożądane. Są one jednak naturalne i da się je przeżyć. Jeśli jednak bardzo nas przestraszą czy zmartwią można skonsultować się z lekarzem i albo wytłumaczy co i jak albo postanowi zmienić lek. Nigdy nie ma pewności,że za pierwszym razem lek będzie trafiony - dotyczy to każdej dziedziny, antybiotyk na zapalenie płuc również może nie być tym odpowiednim za pierwszym razem. Najczęściej jednak udaje się, dawkowanie jest tak ustalane,żeby powoli przyzwyczajać organizm do leku i tym samym uniknąć jak najbardziej tych działań niepożądanych,a jeśli już takowe się pojawią to trwają krótko.

Czas trwanie leczenia depresji trwa minimum od 6 do 12 miesięcy. Może wydawać się to dość długo. Jednak pierwsze efekty leczenia widoczne są po mniej więcej miesiącu (u każdego jednak wygląda to inaczej). A kiedy już pojawią się te pierwsze efekty często kusi człowieka,żeby już odstawić leki. Ale nie warto tego robić,ponieważ można przekreślić wszystko co do tej pory się wypracowało i może nastąpić nawrót depresji. Cierpliwość i współpraca ze specjalistą to dwa najważniejsze czynniki,które prowadzą do zwycięstwa.

PSYCHOTERAPIA - czyli działania mające na celu rozwiązanie danego problemu ( w tym przypadku głównie przyczyn depresji) przy pomocy technik i metod stosowanych przez psychologa. W przypadku depresji najczęściej stosuje się terapię behawioralno-poznawczą. Polega ona głównie na tym,żeby poznać myśli,emocje i zachowania człowieka,które są przyczyną zaburzenia i starać się dokonywać zmian w tym myśleniu. Aby dzięki temu dokonywała się zmiana w jego interpretacji zdarzeń. Terapia może być indywidualna lub grupowa w zależności od potrzeb (i możliwości).
Przed wizytą u psychologa czy psychiatry każdy człowiek ma mniejsze lub większe obawy. Może to być strach przed tym jak leki zadziałają lub obawa,że ktoś ze znajomych dowie się o uczęszczaniu na terapię.

Każdy powód (nawet ten najmniej racjonalny) będzie czymś,co hamuje człowieka przed wizytą u specjalisty. Jak te obawy porzucić?  Zachęcam do zapoznania się z TYM artykułem - są tu dokładnie i ciekawie omówione najczęstsze obawy.

Depresja sezonowa - jest odmianą depresji,która występuje tylko w okresie,kiedy zmniejszona jest ilość naturalnego światła słonecznego i temperatury. Epizod taki pojawia się zazwyczaj na początku jesieni i trwa aż do początku wiosny. Pojawiają się pierwsze promyki słońca,zaczyna być cieplej i sam z siebie znika. Tak to mniej więcej wygląda. Jeżeli objawy nie są niepokojące to można albo przeczekać ten stan albo stosować małe środki doraźne. Takimi środkami mogą być sposoby przedstawione przy chandrze. Natomiast jeśli występują poważniejsze objawy, zwłaszcza duża niechęć do życia,zrezygnowanie,myśli samobójcze to należy zastosować się do rozwiązań podanych przy "klasycznej" depresji - udać się do specjalisty i podjąć leczenie farmakologiczne lub/i psychoterapię. Przy tym rodzaju depresji w ramach profilaktyki zaleca się wyjazd na czas jesienno-zimowy do słonecznego kraju ;) Jednak to byłyby dla większości z nas niemożliwe,dlatego jako alternatywa jest:

FOTOTERAPIA - leczenie światłem widzialnym. Ustawia się odpowiednie natężenie takiego światła i terapia trwa codziennie od 0.5 do 2 godzin przez około dwa tygodnie a następnie (jeśli rzeczywiście widoczne są efekty) powtarza się sesję co 3-4 dni. Skuteczność terapii 60-75%. Cena takiej lampy z tego co widzę od 600zł do 10.000zł czyli całkiem sporo. Ale dla osób które rzeczywiście każdego roku cierpią z powodu depresji sezonowej zakup takiej lampy chociażby z niższej półki mógłby być dobrą inwestycją.

Jakie są Twoje sposoby na zły nastrój?
Spotkałaś/eś się w swoim życiu z depresją?

29 komentarzy:

  1. Fajne rady, na pewno skorzystam ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cenne rady, z części korzystam od lat ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. sport i czekolada zawsze działają, trzeba tylko pamiętać, żeby pierwszego było więcej niż drugiego, bo wpadniemy w jeszcze większego doła jak tyłek urośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też korzystam z większości, od paru lat jestem bardziej przygnębiona zimą, chyba największym winowajcą jest brak słońca. Mała porada ode mnie - kilka minut solarium raz w miesiącu. Czytałam, że skuteczność jest naukowo udowodniona, choć nigdy się w to nie zagłębiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o doświetlenie się. ;) Sezonowe spadki formy w znakomitej większości spowodowane są brakiem światła.

      Usuń
  5. Twierdzisz, że jedzenie czekolady pomaga zwalczyć chandrę... Skoro bardzo czesto ją mam, i za każdym razem bede jadła czekoladę iii jeszcze nie bede sobie żałowałać.. to stanem się małym potworem :D Mnie zawsze uspokaja i poprawia humor muzyka wiec to na pewno dobry sposób i oglądanie filmów;) Wydaje mi się, że chyba najlepszym sposobem jest wypłakanie się, wtedy wszystkie emocje spadają i jest lżej;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozsądek zawsze najważniejszy! :D Jeśli często ją masz to raz,że może coś trzeba zmienić w swoim życiu a dwa,że tylko czasem warto korzystać z metody czekoladowej.

      Usuń
  6. Moją najlepszą metodą było kiedyś porządne wybieganie się a później zjedzenie czekolady. I zawsze się sprawdzało! No i rzecz jasna ulubiona muzyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pomysłowo - najpierw zapracować na czekoladę a potem ją zjeść i do tego zawsze się sprawdzało :D Muzyka ma swoją moc,o tak.

      Usuń
  7. Mi na moje złe nastroje pomaga kawa wypita z narzeczonym, nawet jeżeli tylko telefonicznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie większą moc ma towarzystwo niż sama kawa,ale połączenie fajne ;)

      Usuń
  8. Mnie od lat niezmiennie wkurza mylenie depresji z przejściowymi spadkami formy (chandrą). Depresja to straszna choroba.. niszczy chorującego i jego bliskich. I potrafi trwać latami.
    Moje sposoby na spadek formy?
    Czekolada jest dobra na wszystko, wysiłek fizyczny czy pójście między ludzi... i nade wszystko muzyka!

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele słów tak się właśnie nadużywa i tworzy się własne znaczenia tych słów,często nie mające większego związku z prawdą. Pozdrawiam również ;)

      Usuń
  9. Ja zawsze zajadam czekoladą! I zawsze cztery kostki to za mało. :D
    Milka oreo zjadana jak baton, to jest to! I wszystkie smutki, doły znikają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekolada, muzyka, ćwiczenia, spacer. ♥ A jeśli chodzi o filmy to uświadomiłam sobie, że zazwyczaj właśnie zamiast obejrzeć coś lekkiego i zabawnego to sięgam po cięższe kalibry i oglądam jakieś psychologiczne filmy idąc za gatunkiem, do którego najbardziej mnie ciągnie. I zamiast się rozweselić to obciążam umysł ciężkim filmem. Wrrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak działa - rozsądek i logika jedno a pokusy drugie i wychodzi jak wychodzi ;)

      Usuń
  11. Od siebie dodam ciekawostkę fizjologiczno-dietetyczną, tak to mona chyba nazwać:) W leczeniu depresji, jak się okazuje, bardzo pomocne bywają dodatkowo..orzechy nerkowca. Te niepozorne orzeszki zawierają w sobie inhibitory serotoniny, której właśnie niedobory są przyczyną depresji fizjologicznej. Także, jedzenie kilku orzechów nerkowca w tygodniu może nas uchronić nawet przed sezonówką (chociaż pomocne są i przy innych odmianach depresji), podobnie jak i suplementacja witaminy D- witamina D już w dawce 1000 dziennie zastępuje nawet i fototerapię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Bardzo fajna ciekawostka,dzięki ;) To jest przykład na to,że odpowiednia dieta może zdziałać cuda. I to działa tak na wiele schorzeń. Często jednak zapominamy o tym.

      Usuń
  12. Mi tam zawsze taki depresyjny nastrój sam przechodzi. I to zaskakująco szybko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może automatycznie stosujesz swoje metody i naturalnie to tak wychodzi. Na pewno przydaje się w życiu taka szybka poprawa ;)

      Usuń
  13. Martwię się, że moja chandra stanie się depresją. Super, że takim przejrzystym blogiem pomagasz ludziom! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę mądry post. Dużo się z niego dowiedziałam. Interesowałam się kiedyś tematem depresji i sporo o niej czytałam. Szkoda, że w dzisiejszym świecie nadal jest spora grupa osób, które nie znają tej choroby i uważają ją za nieważną. Nie mogą zrozumieć, że nie polega ona na tym, że ktoś po prostu jest smutny i zaraz mu przejdzie. Jest to, jak piszesz, zaburzenie i należy je leczyć.
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zimą, jesienią i wczesną wiosną zawsze umieram... Dla mnie pogoda w tym okresie jest po prostu smutna i nie zachęca do czegokolwiek. Na własnym przykładzie mogę jednak napisać, że w takich chwilach dobrze robią ćwiczenia, tak jak napisałeś, muzyka. Praca i mnóstwo zajęć, przez które nie będzie czasu na zastanawianie się nad sensem życia. I oczywiście On. On to po prostu nie daje mi się smucić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja zimą, jesienią i wczesną wiosną zawsze umieram... Dla mnie pogoda w tym okresie jest po prostu smutna i nie zachęca do czegokolwiek. Na własnym przykładzie mogę jednak napisać, że w takich chwilach dobrze robią ćwiczenia, tak jak napisałeś, muzyka. Praca i mnóstwo zajęć, przez które nie będzie czasu na zastanawianie się nad sensem życia. I oczywiście On. On to po prostu nie daje mi się smucić.

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnie zastosowanie ma głównie ten punkt z aktywnością fizyczną. Przebiegnięcie kilku kilometrów albo solidny trening i człowiek nawet nie wie dlaczego się złościł/smucił ;)
    a zakupów szczerze nie lubię :D przerażają mnie galerie, szybko się tam nudzę :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ooo. Właśnie takiego bloga szukałam :)) Interesuje mnie psychika ludzka, więc jak tylko zobaczyłam tytuł wiedziałam, że zostanę na dłużej. Dziękuję za komentarz u mnie. Gdyby nie to prawdopodobnie nigdy bym tu nie trafiła, a byłoby szkoda.
    Mnie też dopadła chandra. Zgodzę się, że czekolada poprawia humor; chociaż ten sposób stosuje tylko w krytycznych sytuacjach :D Moim najlepszym sposobem jest zdecydowanie wysiłek fizyczny, głównie bieganie. Można się wyciszyć, uspokoić, "wybiegać" negatywne emocje, przemyśleć wszystko na spokojnie. Dodatkowo świeże powietrze i muzyka działa na nas pozytywnie. Wysłuchałam tych 3 piosenek i rzeczywiście są dobre na poprawę humoru. Zakupy czasem poprawiają nastrój, ale czasem potrafią tylko zdołować. To zależy od dnia i tego z kim się na nie wybierzemy. Nie ma sensu duszenia w sobie smutku. Lepiej wylać go w postaci łez. Pomaga...
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania, miło i szybko się czyta.
    Jeszcze jednym z moich sposobów jest pisanie pamiętnika. Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zabrakło głaskanie kota i przytulanie się, przytulanie jest dobre na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeśli ma się obok kogoś bliskiego to najlepszym działającym sposobem na spadek nastroju jest bliskość: przytulenie, pogłaskanie, poklepanie po ramieniu, a czasami wystarczy żeby mi wysłuchał jak nam źle...
    Co nie zmienia faktu, że po przeczytaniu wpisu mam ochotę pójść "do ludzi", na wystawę lub do teatru albo do kina. :)

    OdpowiedzUsuń