18.11.17

30. Syndrom sztokholmski

30. Syndrom sztokholmski


Kiedy zostajemy skrzywdzeni rodzą się w nas negatywne emocje względem krzywdziciela - złość, żal, nienawiść. Im krzywda większa tym silniejsze i poważniejsze emocje w nas powstają. Jest to stan naturalny i wręcz potrzebny. Z czasem warto postarać się przepracować te emocje ale początkowo występuje one automatycznie. Ciężko nawet pomyśleć by obdarzyć oprawcę sympatią i pozytywnymi emocjami. Wydaje się to nielogiczne, może wręcz nawet niemożliwe. A jednak jest to możliwe!

W sierpniu 1973 roku podczas napadu na Kreditbanken w Sztokholmie napastnicy uwięzili grupę ludzi i przetrzymywali przez kilka dni. Po tych kilku dniach policji udało się zatrzymać sprawców napadu i uwolnić przetrzymywanych. Wówczas mogło się wydawać,że zeznania zakładników będą już tylko formalnością. To przecież logiczne,że będą chcieli pomóc w ukaraniu swoich oprawców. Jednak tak się nie stało, bo owi zakładnicy mimo wyrządzonej krzywdy bronili swoich oprawców i odmawiali składania zeznań. Współpracujący w tej sprawie psycholog i kryminolog Nils Bejerot określił ten pozornie nielogiczny stan psychiczny mianem syndromu sztokholmskiego i pojęcie to funkcjonuje w psychologii do dziś.

Syndrom sztokholmski to najprościej mówiąc pozytywny stosunek ofiary względem oprawcy, odczuwanie względem niego sympatii, zrozumienia czy solidarności. Wiąże się głównie z sytuacjami skrajnymi, których (na szczęście) doświadcza niewielka ilość osób – różnego rodzaju porwania i zniewolenia, tak jak podczas wcześniej wspomnianego napadu w Sztokholmie i wzięciu zakładników. Występowanie syndromu sztokholmskiego możemy również zaobserwować u członków różnego rodzaju sekt (TUTAJ), być może pojawiał się on również u więźniów w obozach pracy podczas II wojny światowej (tylko wówczas jeszcze nienazwany).

Aby mówić o wystąpieniu syndromu sztokholmskiego muszą zostać spełnione cztery warunki :

  • POCZUCIE  ZAGROŻENIA – ofiara czuje, że zagrożone są najważniejsze jej wartości jak życie i zdrowie , wie, że oprawca jest zdolny do wyrządzenia poważnej krzywdy, że to od niego zależy jak będzie wyglądał los oprawcy.

  • BRAK MOŻLIWOŚCI UCIECZKI – realny brak tej możliwości lub subiektywne odczucie ofiary, że takiej możliwości brakuje.
  • IZOLACJA – Przez brak możliwości ucieczki czy uczucie jej braku ofiara staje się bezsilna i osamotniona w walce o wolność.
  • PRZEJAWY DOBROCI - ze strony oprawcy – nie muszą to być wielkie rzeczy, wystarczy choćby sam fakt darowania życia czy nieużycia przemocy. W oczach ofiary to przejawy dużej dobroci ze strony oprawcy, dzięki czemu na skutek dysonansu poznawczego może dostrzec w nim przyjaciela.


Biorąc pod uwagę te cztery warunki możemy dojść do wniosku, że występowanie elementów syndromu sztokholmskiego może pojawić się także w sytuacjach bardziej codziennych. Mobbing, toksyczny związek, przemoc w rodzinie to właśnie te częściej spotykane sytuacje, gdzie ofiara niekoniecznie czuje, że jej życie jest zagrożone. Ale nie widzi możliwości ucieczki, czuje się osamotniona w swojej sytuacji i mocno docenia drobne gesty krzywdziciela. Przez co zamiast starać się zmienić swoją sytuację godzi się na nią i trwa w niej. Często krytykuje się (głównie) kobiety będące w toksycznym związku, że zamiast uciekać od partnera pozostają one w związku i liczą na zmianę, dają kolejne szanse. Uważa się to za przejaw głupoty czy wręcz odpowiedzialności w przypadku, gdzie przez tą relację cierpią i dzieci. Ale to nie jest głupota wynikająca z własnego wyboru. Te osoby nie godzą się na krzywdę bo taki ich wybór, one się na to godzą bo nie widzą innej opcji.

Ciężko jest zmienić myślenie i ogólny stan psychiczny ofiary w takich sytuacjach. Ale nawet w przypadku sytuacji skrajnych, gdzie występuje pełen syndrom sztokholmski ta zmiana jest możliwa. To proces trudny i czasochłonny, wymagający pomocy specjalisty, wsparcia bliskich osób. Polega głównie na oddzieleniu emocjonalnym od oprawcy, na zerwaniu tej relacji, na odzyskaniu prawidłowej oceny rzeczywistości, na odzyskaniu poczucia wolności i niezależności. Tym procesem zajmie się specjalista, ale żeby ofiara mogła do niego trafić pole do popisu mają jej bliscy – rodzina, przyjaciele. Często to od ich postawy zależą dalsze losy osoby skrzywdzonej. Warto wspierać (zarówno przed terapią jak i w trakcie),ale należy pamiętać, że wsparcie i pomoc nie mogą polegać na narzucaniu czegoś czy tym bardziej krytyce i obwinianiu.

Wiedziałeś/aś już wcześniej czym jest syndrom sztokholmski?

Znasz może osobę, która doświadczyła go lub jego elementów?