11.3.18

33. Syndrom Piotrusia Pana

33. Syndrom Piotrusia Pana


Stabilny i szczęśliwy związek to ciężka praca. Nie ma na niego uniwersalnego przepisu, bo jak różni są ludzi tak i różne są związki przez nich tworzone. Ale jest kilka fundamentów takiego związku, podstaw, bez których żadne inne działania nie będą skuteczne. Jednym z takich podstawowych czynników budujących poważny związek jest dojrzałość. Sprawa dość oczywista i naturalna. Im człowiek starszy tym jego zdolność do budowania dojrzałego związku jest większa. Inaczej wyglądać będzie związek 15-letniej młodzieży a inaczej 30 - latków. Inne wartości,inne cele, inny etap w życiu. Jednak niekoniecznie dojrzałość musi iść w parze z wiekiem. Doskonałym tego przykładem są liczne posty na forach, gdzie kobiety opisują swoje problemy w związku,których przyczyną jest brak dojrzałości partnera. Brak dojrzałości może oczywiście objawiać się i u mężczyzn i u kobiet. Ale jednak częściej ten problem występuje u panów. Przynajmniej częściej to kobiety o tym mówią, zwłaszcza będąc już na skraju wytrzymania i rozważając rozstanie,bo nie widzą innego rozwiązania.

Schemat w dużej większości przypadków jest taki sam. Kobieta poznaje mężczyznę, coś zaiskrzy, zaczynają tworzyć związek. Na początku jest pięknie i kolorowo, po prostu sielanka. Akurat to jeszcze nic szczególnego, bo zazwyczaj na początku związku jest pięknie, emocje i ich odczuwanie są szczególnie intensywne, wiele spraw idealizujemy. Związek dwojga ludzi rozwija się, biorą ślub, tworzą rodzinę. Zaczyna ubywać przyjemności i wolności a przybywać obowiązków i problemów. Dla dojrzałego człowieka to normalny etap w życiu, który nie jest czymś szczególnie wyjątkowym. Natomiast dla osoby niedojrzałej jest to coś nie do przyjęcia i moment,żeby wycofać się z tej sytuacji. Zaczynają się późniejsze powroty z pracy, częstsze wyjścia z kolegami na piwo i wiele innych "ważniejszych" spraw od rodziny. Na dodatek jeśli jeszcze ta bezradna kobieta za dużo narzeka na tą sytuację to spora szansa, że niedojrzały partner poczuje się nierozumiany i poszuka zrozumienia u innej kobiety. Może jednorazowo, może na dłużej. Ale tylko do czasu aż zacznie robić się poważnie.

Jak to możliwe,że ten idealny facet nagle zaczyna olewać rodzinę i szukać szczęścia poza nią?

Każdy z nas zna bajkę "Piotruś Pan".W skrócie - opowiada ona o chłopcu,który nigdy nie chciał dorosnąć. Ta niechęć do dojrzałości i unikania obowiązków nie jest jednak jedynie fikcją literacką. Amerykański psycholog Dan Kiley stwierdził,że cechy charakteryzujące Piotrusia Pana są dość powszechne. Unikanie dojrzałości nie jest jedynie bajką, to realny problem występujący u mężczyzn. Postawę tą określa się mianem syndromu Piotrusia Pana. To właśnie on jest odpowiedzią na pytanie wcześniej zadane.

"Piotruś Pan" lubi zabawę, miłe chwile, brak zobowiązań. W początkowej fazie związku zaspokajane są jego potrzeby. Kiedy związek rozwija się i wymaga zobowiązań oraz odpowiedzialności to "Piotruś Pan" po prostu jak dziecko buntuje się. I ucieka od obowiązków, które odbierają mu szczęście. Nieważna jest rodzina, nieważne są obowiązki z nią związane, ważna jest dobra zabawa i miło spędzony czas.

Z dojrzałością nikt się nie rodzi, uczymy się jej z czasem. Problem pojawia się w momencie, kiedy to młody chłopak nie ma się jej gdzie nauczyć. Bo pierwszą i najważniejszą szkołą dojrzałości jest dom rodzinny. Jeśli brakuje w nim ojca, który będzie wzorem męskości, odpowiedzialności i dojrzałości to ta nauka jest utrudniona i sytuacja ta zwiększa szansę na ukształtowanie się "Piotrusia Pana". Ta szansa zwiększa się również w przypadku nieprawidłowego wychowania przez rodziców - braku jasnych zasad, spełniania każdej zachcianki czy braku ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny przez dziecko. Te nieprawidłowości wychowawcze wynikają często z miłości do dziecka i paradoksalnie na dłuższą metę dają odwrotny efekt. Rodzice chcą ułatwić dziecku życie, chcą aby było ono szczęśliwe ale w przyszłości te działania utrudnią mu życie.

Syndrom "Piotrusia Pana" można pokonać, to nie jest sytuacja kompletnie bez wyjścia. Ale niezwykle trudno tego dokonać. Bo to "Piotruś Pan" musi zauważyć, że jego życie nie wygląda tak jak powinno. Ciężko natomiast zauważyć,że nieprawidłowy jest sposób funkcjonowania,który cały czas uznawany był za normę,który wpoili i akceptowali nawet rodzice. Może nie wiedzieć jak z tym walczyć. Ale musi zauważyć problem i chcieć go rozwiązać. W tym procesie dużą rolę odegra pomoc i zrozumienie ze strony partnerki. Ona może stopniowo wprowadzać w życie domu i rodziny, wyznaczać konkretne zadania, chwalić postępy i zaangażowanie. Ale też pilnować przestrzegania zasad i nie ustępować. To takie nadrobienie tego,czego zabrakło w wychowaniu. Tylko wychowanie w dzieciństwie jest naturalne i przymusowe ze strony rodziców. Natomiast chcąc przezwyciężyć syndrom potrzebna jest świadoma i dobrowolna zgoda na to "wychowanie". Jeżeli brakuje chęci i zaangażowania do zmian to wszystkie działania będą sztuczne i nie przyniosą pożądanego efektu. Warto wspomnieć,że jeśli walka z syndromem "Piotrusia Pana" nie udaje się z pomocą samej partnerki to warto skorzystać z pomocy specjalisty. Jednak i w tym przypadku wsparcie bliskiej osoby będzie ważne i potrzebne.

Mieliście okazję spotkać na swojej drodze "Piotrusia Pana"?
A może któryś z Panów nim jest lub podejrzewa,że może nim być?